środa, 4 maja 2016

Zeznanie książkowe #3: Tajemny ogień

Zeznanie: książkowe
Sprawa: Tajemny ogień
Zeznaje: Pondi
Serwus!
Pierwsza matura za mną (ufff! ps: dziękuję za wasze życzliwe "powodzenia" we wczorajszym poście!) więc witam was kolejnym książkowym zeznaniem. Tym razem pod lupę wzięłam "Tajemny ogień" autorstwa C.J. Daugherty i Cariny Rozenfeld. Do przeczytania tej książki zachęciła mnie cała "kampania reklamowa" zorganizowana przez wydawnictwo Moondrive. Zaciekawiła mnie na tyle, że wybrałam się do empika kilka dni po premierze i zakupiłam swój egzemplarz. 
W "Tajemnym ogniu" mamy dwóch głównych bohaterów: Taylor- dziewczynę pochodzącą z Anglii- oraz Sachę- mieszkającego we Francji. 
Pewnego dnia gniew Taylor sprawa, że ujawnia się w niej tytułowy tajemny ogień, czyli zdolność do manipulowania materią. Silne emocje powodują zakłócenia przepływu prądu, przedmioty zmieniają położenie, a gdy wkurzy ją były chłopak jest w stanie podnieść go i cisnąć nim o ścianę. W zasadzie można powiedzieć, że "żyć, nie umierać", w końcu nie na co dzień okazuje się, że masz niesamowite zdolności i jesteś nosicielem tajemnego ognia. 
Tymczasem można stwierdzić, że drugiego bohatera niestety los nieco pokarał. Na jego rodzinie od dwunastu pokoleń ciąży klątwa, rzucona przez skazaną na stos alchemiczkę. Tak się składa, że wraz z trzynastym pokoleniem (do którego Sacha niestety należy) klątwa "wygasa". Poznajemy go w chwili, gdy pozostało mu osiem, jakże krótkich tygodni życia. Klątwa, bądź co bądź ma też swoje plusy; nie może on zginąć przed wyznaczonym przez wiedźmę (bo właśnie o to ją posądzano) terminie. Tak się składa, ze jedyną osobą, która może udzielić mu pomocy jest... Taylor. Za sprawą nauczycieli nastolatkowie się poznają. Początkowo nie darzą się specjalnym szacunkiem, a już na pewno nie są w koleżeńskich stosunkach. Taylor ma prowadzić internetowe korepetycje dla Sachy. Wraz z biegiem akcji, bohaterowie poznają się bliżej i odkrywają przed sobą swoje sekrety. 
Bohaterowie drugoplanowi są na prawdę świetnie wykreowani- warto na nich zwrócić uwagę, szczególnie na Louisa'e, której historia jest na prawdę ciekawa. 
Podoba mi się forma książki. To, że jest pisana przez dwie autorki oraz, że przejście pomiędzy ich stylami jest niebywale płynne. Wartka akcja i ciągłe zwroty świetnie budują fabułę. Tajemnica jaka osacza książkę buduje w czytelniku napięcie tak wielkie, że jest się w stanie zarwać noc dla tej lektury (potwierdzone info!).Prastare księgi, rytuały, mroczne postacie, jakże nietypowa klątwa- to wszystko składa się na genialną aurę utworu. 
Pięknie opisany jest w "Tajemnym ogniu" Paryż. Jest równie ładny co ten prawdziwy, który miałam okazję odwiedzić w listopadzie. Podoba mi się też pewna lekkość w niektórych fragmentach- to, że przeplatają one akcję, która jest jak rwąca rzeka. Sprawiają, że człowiek się wycisza i wraz z bohaterami zapomina o nadchodzących zdarzeniach. 
Czego jeszcze możecie się spodziewać po 1 części tej serii? Nie uchylę wam rąbka tajemnicy, ale podpowiem jedynie, że przeczytacie ją z zapartym tchem!
Kilka słów ode mnie? Większość rzeczy, które miałam do powiedzenia, zostały powiedziane. Mistrzowska fabuła, przyjemne postacie, dobre opisy. Książka nie jest ani zbyt "ciężka" ani zbyt "lekka"- jest taka w sam raz. Fajnie się ją czyta wieczorem/ w nocy w towarzystwie herbaty. Posiada całkiem dobry wątek romantyczny (tutaj nie mogę się przyczepić!). 
Okładka jest śliczna- pasująca jak najbardziej do fabuły. Stron ma aż 387. Wydana jest przez Moondrive (który swoją droga ostatnimi czasy wydaje na prawdę dobre książki!). No i książka zachęciła mnie do spojrzenia na inne tytuły autorek, za które mam zamiar się zabrać już niebawem. Moja ocena to 8/10. Nie potrafię dokładnie określić za co "obcinam" te dwa punkty, ale uważam, że to sprawiedliwa i sensowna ocena. Lektura ma do zaoferowania wiele, z niecierpliwością wiec czekam na kolejne części, które mam nadzieję, że pojawią się w najbliższym czasie!
Jutro przede mną matematyka (ew), ale dzisiaj mam zamiar umilić sobie wieczór nowym nabytkiem- "Ogień i woda" Victorii Scott. Zobaczymy co z tego wyniknie. Ale o tym kiedy indziej! 
Trzymajcie się ciepło,
Pondi x

2 komentarze:

  1. Piękna okładka ! *.*
    Zaciekawiłaś mnie tą recenzją :D Moja lista "muszę przeczytać" co raz bardziej się powiększa i nie wiem czy się cieszyć czy płakać :D
    Jak poszedł Ci polski ? Słyszałam, że temat był dość prosty, ale często z pozoru łatwe rzeczy mogą sprawić człowiekowi najwięcej trudności :D
    Pozdrawiam ! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polski myślę, że poszedł mi dobrze! Pasował mi temat rozprawki- taki totalnie w moim stylu! :D

      Usuń