wtorek, 3 maja 2016

Zeznanie książkowe #2: Złe dziewczyny nie umierają

Zeznanie: książkowe
Sprawa: Złe dziewczyny
nie umierają
Zeznaje: Pondi
Serwus! 
W natłoku przygotowań do egzaminu dojrzałości postanowiłam zatrzymać się na chwilę i zrecenzować wam książkę. Jej tytuł jest dość osobliwy. "Złe dziewczyny nie umierają". Czego się po tej książce spodziewać? Jak sam tytuł wskazuje- złych dziewczyn. Nie mam tu jednak na myśli członkiń gangu, albo Bóg wie kogo gorszego. Czyją historię przekazuje zatem ta książka? 
"Złe dziewczyny nie umierają" autorstwa Katie Alender jest pierwszym tomem w serii. Opowiada o siedemnastoletniej Alexis, będącej outsiderką, pasjonatką fotografii, dziewczynie o nietypowym stylu bycia. Zadziorna bohaterka ma siostrę Kasey, która w zasadzie powinna zacząć dorastać. Ta jednak niezmiennie tkwi w sowim dziecięcym świecie. Zaczyna dziać się z nią "coś niedobrego". Mam na myśli dziwne błyski w oczach, używanie przestarzałego słownictwa, obsesję na punkcie lalki. 
Alexis początkowo nie zdaje sobie sprawy z tego, co tak właściwie dzieje się w jej domu. Sprawa nabiera jednak pikanterii wraz z pojawieniem się dziwnych zjawisk niemożliwych do wytłumaczenia, przystojnym szkolnym prymusem Carterem i cheerleaderką Megan, która okazuje się być zupełnie inna niż wszyscy myślą, że była. Co może z tego wyniknąć? Jaki będzie finał? Cóż, nie pozostawiam wam innego wyboru, jak przeczytanie tej właśnie książki. 
A teraz kilka słów ode mnie na temat "Złych dziewczyn...". Książka jest specyficzna. Uwielbiam młodzieżowe horrory, jednakże w tej było coś innego. Główna bohaterka niestety nieco mnie irytowała (odnosiłam wrażenie, że na upartego starała się być tą "spoza schematu"), co nie zmienia faktu iż postacią była nietypową. Fabuła toczy się w tempie, które raz zwalnia, raz przyśpiesza- całkiem ciekawy zabieg moim zdaniem. Rzecz, która tak na prawdę przyciągnęła mnie do tej lektury to okładka. Jest na prawdę wyjątkowa i wyróżnia się na tle innych. Osnuta jest tajemnicą i od razu pokazuje czego po książce możemy się spodziewać. Idealnie oddaje sens treści, więc to bardzo mi zapunktowało. 
"Złe dziewczyny nie umierają" została wydana przez wydawnictwo Feeria Young. 
Cena detaliczna to 34,90 zł. Stron ma 356. 
Czy warto przeczytać? Warto! Jak dla mnie zdobyła mocne 7/10. Obcinam 3 punkty za: 
1. kreację głównej bohaterki 
2. wątek miłosny (co oczywiście nie znaczy, że wam się on nie spodoba)
3. styl pisania, który nie do końca jest w moim guście
Cóż, trzymajcie za mnie kciuki na jutrzejszej maturce. Tym, którzy mają wolne życzę mile spędzonego czasu. :) 
Do następnego!
Pondi x

5 komentarzy:

  1. Uwielbiam styl Twoich recenzji <3 Taka rozprawa sądowa - oryginalnie i ciekawie ;)
    O książce słyszałam i chętnie ją przeczytam, jeśli natrafi się okazja albo będzie dostępna w bibliotece ;)
    Będę jutro trzymać mocno kciuki ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. powodzenia jutro :D co do książki to niby mam ją w planach ale sama nie wiem :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się ta książka spodobała, ale straszna to ona nie była. :D
    Pozdrawiam,
    Geek of books&tvseries&films

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie klimaty w książkach :D Może się na nią kiedyś skuszę ;)
    Powodzenia na maturze ! ;* Ja pisze za rok, w czwartej klasie :D
    Pozdrawiam ! Dolina Książek

    PS: Zostaję tu na dłużej :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Intryguje mnie ta książka ;>

    OdpowiedzUsuń