poniedziałek, 23 maja 2016

Zeznanie książkowe #6: Ogień i woda

Zeznanie: książkowe
Sprawa: Ogień i woda
Zeznaje: Pondi
Serwus! 
W końcu jestem po maturach i czystym sumieniem mogę zacząć funkcjonować jak normalny człowiek. Szkolne podręczniki odsunęłam więc na bok, a stosy nieprzeczytanych książek przysunęłam bliżej siebie. I tak oto pierwszy owoc mojej czytelniczej pracy został ukończony. Mowa tu o książce Victorii Scott "Ogień i woda", która jest pierwszym tomem na prawdę ciekawej serii. Zatem zapraszam!
Nie będę ukrywać, w pierwszej chwili byłam niebywale zawiedziona. Miałam wrażenie, ze książka jest strasznie podobna do "Igrzysk śmierci", co straszliwie mnie gnębiło. Ale gdzieś po 30 stronach, dotarło do mnie, że muszę tej książce dać szansę. Fabuła z każdą chwilą stawała się coraz bardziej porywająca. 
Zacznijmy od tego o czym jest ta książka. Na samym początku poznajemy główną bohaterkę, która no niestety ale jest niezadowolona z życia. Dlaczego? Przez chorobę brata musiała zamieszkać na wsi, z dala od przyjaciół, jakichkolwiek form komunikacji. Straciła wszystko co kocha. Bohaterka zdaje się być na prawdę typową dziewczyną. Lubi makijaż, ploteczki i błyskotki. Niestety w nowym miejscu zamieszkania nie bardzo może na to liczyć. Wszystko się zmienia z chwilą, gdy dostaje tajemniczy prezent, który informuje ją, że może zostać uczestnikiem. Opuszcza więc rodzinne strony i wyjeżdża. Po drodze walczy o jajo niewiadomego pochodzenia (chociaż scena zdaje się być poważna, jest tak zabawna, że normalnie musiałam odłożyć książkę i poczekać aż przestanę się śmiać). W końcu trafia na arenę. I tu po raz kolejny z niesmakiem przyjęłam do wiadomości, że jest podobna do tej z "W pierścieniu ognia". Tam jak wiadomo poznaje chłopaka, sojuszników i przeciwników. I tak toczy się pierwszy etap walki. Poznajemy tez Pandory, czyli dziwne zwierzaki, które wykluły się z jaj. Mają różne zdolności- na przykład lew ziejący ogniem. Ciekawe jest to, jak dobrze opisane są sposoby przeżycia w dżungli. Zastanawiałam się, czy autorka w ramach przeszpiegów wybrała się na kilka dni w takie tereny, czy dużo czytała? Kto wie? 
Druga połowa książki odbywa się na pustyni. I muszę przyznać, że robi się cholernie ciekawie. Niesnaski, skrywane tajemnice, epickie zwroty akcji (kto czytał, myślę, że się domyśli że chodzi mi o zwrot akcji w drugiej połowie związany z jedną z Pandor ). Czytałam, siedząc jak na szpilkach, zajadając prażynki. Nie mogłam się oderwać od "Ognia i wody"!
Muszę przyznać, że ostatecznie wysoko oceniłam lekturę baaardzo mi się spodobała i niebawem zabieram się za 2 tom! Jeśli szukacie czegoś, co zaspokoi wasz apetyt na świetną akcję i zabawną główną bohaterkę, z którą bez problemu się utożsamicie, to musicie przeczytać "Ogień i wodę"!
Najważniejsze informacje o książce: Wydana jest w miękkiej oprawie przez wydawnictwo IUVI, ma 366 stron. Z angielskiego przełożyła ją pani Marzena Dziewońska i zrobiła to dobrze, ponieważ z ciekawości przyjrzałam się również angielskiej wersji. Okładka jest śliczna- na prawdę uwielbiam ją, bo całe piękno leży w prostocie! 
A teraz do mojej subiektywnej oceny. Ja książce daję mocne 9/10. Obcinam jeden punkt za te durne skojarzenia, które sobie uroiłam, ale psuły mi całą zabawę. Nadrobiła jednak ogromnie ciekawym zamysłem ogólnym, postaciami, zwrotami akcji (!!!) i przyjemnym- moim zdaniem- piórem Victorii Scott. 
Pomyślnych wiatrów,
Pondi x

sobota, 14 maja 2016

Zeznanie książkowe #5: Jutro

Zeznanie: książkowe
Sprawa: Jutro
Zeznaje: Pondi
Serwus! 
Dzisiaj nie za długie zeznanie o książce, którą przeczytałam jakiś czas temu. "Jutro, kiedy zaczęła się wojna"- bo właśnie tak brzmi pełny tytuł, wydostało się spod pióra Johna Marsdena. 
Książka opowiada historię, która moim zdaniem daje do myślenia. Główną bohaterką a zarazem narratorką powieści jest Ellie. Wraz z przyjaciółmi wybiera się ona na wycieczkę do miejsca zwanego Piekłem- czyli sporych rozmiarów kotliny, w której znajduje się tak właściwie mały raj. Jest to miejsce z dala od cywilizacji, które ma w sobie niezwykły urok. Ta podróż miała za zadanie zbliżyć wszystkich siedmiu bohaterów do siebie, tak by zawiązała się pomiędzy nimi prawdziwa przyjaźń. Gdy wracają do domu, zastają coś, czego się nie spodziewali. Wszyscy zniknęli, zwierzęta są martwe. Kompletnie nic tu nie gra. Bohaterowie doszukują się przyczyny tego stanu rzeczy i odkrywają, że zaczęła się wojna. Nie wiedzą kto, jak, gdzie i kiedy doprowadził do tej sytuacji. Okazuje się, że prawdziwa próba przyjaźni dopiero się zaczyna, a piekło to tak na prawdę okolica ich domu rodzinnego. 
Jakie są ich losy? Podpowiem, że jest siedem części tejże serii i sama jeszcze nie wiem do końca jaki będzie finał. Gdy tylko skończę na pewno was poinformuję, starając się uniknąć spojlerów.
Książka jest napisana dość płynnym stylem. Akcja przyśpiesza wraz z każdą stroną. Trzeba dać jej trochę czasu, by się tak na prawdę rozkręciła. Narracja jest całkiem dobra, choć niektóre przemyślenia głównej bohaterki mi się nie podobały. 
Napisałam na samym początku, że "Jutro" daje do myślenia. W trakcie czytania zaczęło mnie zastanawiać jak ja bym postąpiła, gdybym znalazła się na miejscu Ellie, czy kogokolwiek innego. Zastanawiałam się, czy może kryłabym się w zaciszu Piekła. Myślę, ze każdy po przeczytaniu tej książki miałby takie rozterki. Ostatecznie poczułam swego rodzaju katharsis- oczyszczenie- wręcz ulgę. Ulgę, ze żyję w świecie bez wojny, że nie muszę podejmować tak ciężkich decyzji jak bohaterowie wykreowani przez Marsdena. 
Jeśli szukacie książki z ciekawymi bohaterami, książki skłaniającej do refleksji i książki, której ekranizacja jest bardzo wiernym odwzorowaniem z świetną obsadą, koniecznie sięgnijcie po "Jutro, kiedy zaczęła się wojna".
Teraz czas na najważniejsze info o książce: Wydawcą jest Znak. Cena detaliczna to 31,90 zł  (polecam zajrzeć na stronę Aros.pl- tam kosztuje zaledwie 19,14 zł!). Oprawa jest miękka.Tłumaczeniem zajęła się Anna Gralak Książka ma 271 stron, czcionka jest przyjemna. Ciekawostką, na którą warto zwrócić uwagę jest notka od autora na samym końcu, która informuje o prawdziwości wszystkich miejsc opisanych w tejże książce- włącznie z Piekłem. No i jeszcze jedna ciekawostka- jest pewna niezgodność co do tytułu- można ją odnaleźć jako "Jutro, kiedy zaczęła się wojna" lub jako "Jutro, gdy zaczęła się wojna". :) 
Pod jakim tytułem by nie była daję jej 7/10. Obcinam za narrację, która jest w porządku ale nie w moim guście. Drugi punkt obcinam za nieco męczący początek lektury. A trzeci za to, że postać Homera została lepiej zagrana w filmie niż ukazana w książce- ale to tylko moja subiektywna opinia :) 
A wy, czytaliście "Jutro"? A może znacie inne, podobne książki? Napiszcie mi koniecznie w komentarzu! :)
Całusy,
Pondi x

poniedziałek, 9 maja 2016

Zeznanie TAGowe #1: Maturalny TAG

Zeznanie: TAGowe
Sprawa: Maturalny TAG
Zeznaje: Pondi
Serwus!
Dzisiaj chciałabym zaprosić was wszystkich na zeznanie z serii tagów. Postanowiłam stworzyć coś autorskiego, aby urozmaicić wam moje zeznania. Jako, że maj jest miesiącem matur (niestety), z którymi dzielnie się zmagam od 4 maja, postanowiłam stworzyć tag książkowy na podstawie naszego egzaminu dojrzałości. Zapraszam!

MATURA- czyli najbardziej dojrzała książka, jaką miałeś/aś okazję przeczytać?

W moim przypadku jest to często wspominana przeze mnie książka Michaiła Bułhakowa "Mistrz i Małgorzata". Czytałam ją kilka razy i im starsza jestem, tym więcej życiowej mądrości w niej odnajduję i coraz więcej rozumiem. Literatura absurdu i groteski moim zdaniem do najprostszych nie należy, dlatego właśnie ta książka wydaje mi się być tak dojrzała. Wpływ na to ma też uniwersalny wydźwięk książki, ponieważ jest z zeszłego stulecia, a nadal jak najbardziej aktualna :)

PRZEDMIOTY PODSTAWOWE:

POLSKI- czyli książka, którą Twoim zdaniem każdy zna i każdy powinien przeczytać? 

Dla mnie taką książką (a nawet serią) jest prawdopodobnie "Harry Potter" J.K. Rowling. Nie chodzi tu o to, że należy ona do podstaw czytelniczych- prostych i ciekawych. Ta książka na prawdę ma w sobie moc edukowania. Uczy wielu ważnych wartości, które powinno się kształcić u dzieci i u dorosłych. Szacunek, akceptowanie czyjejś odmienności, przyjaźń, miłość, zaufanie, nadzieja- lista rzeczy, które czytelnik "wyciąga" z tej książki jest długa i rozbudowana. Myślę, że w wielu z was wzbudziła ona zapał do czytania i zgodzicie się ze mną, że zabiera nas ona do na prawdę niesamowitego świata. Chciałam jednak podkreślić, że moim zdaniem za żadne skarby świata nie powinna stać się lekturą, a już na pewno nie obowiązkową!

MATEMATYKA- czyli książka, której przeczytanie sprawiło Ci ogromną trudność?

"Trzy metry nad niebem" Federico Moccia. Ta książka do teraz spędza mi sen z powiek. Wiele razy się za nią zabierałam. Wciąż stoi na mojej półce. Nie potrafię przez nią przebrnąć niestety. Miałam okazję zobaczyć film ze znajomymi i nawet mi się podobał. Właśnie dlatego ją kupiłam. Ale niestety, zawiodłam się strasznie. Być może za jakiś czas w końcu uda mi się jakoś ją doczytać do końca? Kto wie ;)

ANGIELSKI- czyli ostatnia książka, którą czytałeś/aś w języku angielskim?

Miałam okazję przeczytać pierwszą część serii "Niezgodna" Veronici Roth. Nie podobała mi się polska wersja, więc koleżanka pożyczyła mi oryginał. Przeczytałam ją jednym tchem, zafascynowana 1. przyjemnością i łatwością, z jaką przychodziło mi czytanie 2. światem przedstawionym w lekturze. Na prawdę warto rzucić okiem na angielską wersję, przynajmniej moim zdaniem. :)

PRZEDMIOT ROZSZERZONY- czyli książka z Twojego ulubionego gatunku literackiego? 

Young adults to niezaprzeczalnie mój gatunek. Doskonale się w nim odnajduję. Moją ulubioną książką z tego gatunku jest powieść Johna Greena "Papierowe miasta". Choć nie przemawia ona do tak szerokiego grona czytelników jak "Gwiazd naszych wina" to mnie podobała się o wiele bardziej. Dlaczego? Książka była niezwykle zabawna. Przygody głównych bohaterów były nietypowe, ale powszednie. Nie są one "niewykonalne" dla przeciętnego zjadacza chleba. Mimo, że nie reprezentuje ona literatury z tej najwyższej półki, to jednak jest przemiłą lekturą, do której wracam bardzo często by odnaleźć siebie na kartach powieści :)

MATURA USTNA:

JĘZYK POLSKI- czyli polska książka godna polecenia? 

Ja w tym miejscu polecę właściwie nie książkę a całą twórczość Marka Hłaski. Polski James Dean w swoich opowiadaniach pokazuje bunt przeciwko światu, ogromną wartość miłości i to, jak życie może być okrutne. Niejednokrotnie w jego opowiadaniach poruszany jest motyw uzależnienia od alkoholu. Osobiście najbardziej polecam opowiadania "Pętla" "Pierwszy krok w chmurach" oraz jego listy zebrane i opracowane przez Andrzeja Czyżewskiego. "Marek Hłasko swoimi listami napisał jedną ze sowich najlepszych powieści" - mówi napis na tylnej stronie okładki. I wiecie co? Święta racja ;)

JĘZYK OBCY- czyli książka, która jest znana na całym świecie, a Tobie się nie podobała?

Początkowo nie byłam pewna, co tak na prawdę tu wstawić... I niestety mój wybór padł na książkę "Charlie" znaną również jak "The perks of being a wallflower" autorstwa Stephena Chbosky'ego. Pierwsza fascynacja książką i filmem opadła u mnie niebywale szybko. Po ponownym przeczytaniu stwierdziłam, że główni bohaterowie mnie denerwują. Teraz powrót do tej książki jest dla mnie bezsensowny.

WYNIK MATURY- czyli książka, na którą najbardziej czekasz w tym roku?

Czekam na drugą część "Złe dziewczyny nie umierają" o której wspominałam niedawno, czyli "Od złej do przeklętej". Mam nadzieję, że autorka trochę przystopowała z wątkiem miłosnym i trochę "uspokoiła" główną bohaterkę. Czekam z ogromną dozą niecierpliwości, a moje wątpliwości rozwieją się już niebawem- tak jak zapowiedziało wydawnictwo Feeria young- bo 18 maja.
Dodam jeszcze, że czekam na premierę książki "Alive/Żywi" bo jej opis strasznie mnie nakręcił na jej przeczytanie! :D

No to teraz czas na moje nominacje:
Suomi
Cynthia Ann
onlypretender
Charlotte Andell

Pomyślnych wiatrów,
Pondi x

czwartek, 5 maja 2016

Zeznanie książkowe #4: Wielka magia

Zeznanie: książkowe
Sprawa: Wielka magia
Zeznaje: Pondi
Serwus!
W ten ładny, słoneczny dzień przychodzę do was z krótkim zeznaniem dotyczącym "trochę innej książki". Mowa tu o lekturze  "Wielka Magia. Odważ się żyć kreatywnie.", autorstwa znanej z bestsellera "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert. Pani Elizabeth w tej książce nie przedstawia jednak historii, lecz dzieli się z czytelnikiem swoją kreatywnością. Wydaje mi się, że książka jest przeznaczona dla osób, które chcą coś stworzyć. Obojętnie czy to książka, obraz, rzeźba, zwykła laurka czy cokolwiek innego. Wszystkiego, co wymaga jakieś dozy kreatywności. Bardzo mi się podoba, że już sama okładka jest kreatywna i niebywale kolorowa. Przyciąga wzrok, stojąc na półce pośród innych książek. Jej wnętrze- choć to tylko czarny tusz na białym papierze- jest również niezwykle barwny. Książka nie tylko pokazuje sposoby na pozyskanie "weny". Nie daje też tylko porad i wyznaczników jak żyć kreatywnie. Nie. Ta książka bawi i uczy równocześnie. Można w niej przeczytać parę anegdot, zabawnych wspomnień itp. Ale przede wszystkim, jak już wspomniałam wcześniej nie jest poradnikiem. Uczy kreatywności. Inspiruje do szukania inspiracji, do czerpania z możliwości jakie daje nam otoczenie. Autorka nastraja pozytywnie nie tylko do tworzenia ale też do życia samego w sobie. Często powracam do tej książki gdy łapie mnie chandra, albo po prostu wydaje mi się, że mój dzień był kiepski. Lubię też szukać w niej pomocy, gdy nie mam pojęcia jak dalej pociągnąć fabułę moich opowiadań. "Wielka magia", faktycznie ma w sobie wielką magię. 
Podoba mi się w tej książce jedna istotna rzecz. Mimo, że to tylko książka, gdy czytasz masz wrażenie, jakbyś był w stałym kontakcie z autorką. Zadaje ona wiele pytań, na które sam musisz odpowiedzieć. Zdaje się przemawiać do czytelnika w sposób niemal namacalny.
"Wielką magię" kupiłam szczerze powiedziawszy pod wpływem impulsu, który nazywam moją "biologiczną porażką". Po próbnej maturze z biologii poszłam do Matrasa, zobaczyłam tą książkę i po prostu ją kupiłam- szczególnie, że doskwierał mi brak kreatywności. Na szczęście nie żałuję zakupu, był on jak najbardziej udany. Książka przydatna w procesie tworzenia czegoś własnego- nie tylko dzieła, ale też życia. Jeśli chcecie nauczyć  się żyć kreatywnie i odważnie, koniecznie sięgnijcie w wolnej chwili po te kilka słów Elizabeth Gilbert!
Kilka tradycyjnych informacji o książce: Wydana przez wydawnictwo Rebis, w twardej oprawie. Ma 335 stron i przejrzysty ich układ. Kosztuje 39.90zł, ale na pewno gdzieś wyhaczycie ją taniej :) 
Pozdrawiam was serdecznie, 
Pondi x

środa, 4 maja 2016

Zeznanie książkowe #3: Tajemny ogień

Zeznanie: książkowe
Sprawa: Tajemny ogień
Zeznaje: Pondi
Serwus!
Pierwsza matura za mną (ufff! ps: dziękuję za wasze życzliwe "powodzenia" we wczorajszym poście!) więc witam was kolejnym książkowym zeznaniem. Tym razem pod lupę wzięłam "Tajemny ogień" autorstwa C.J. Daugherty i Cariny Rozenfeld. Do przeczytania tej książki zachęciła mnie cała "kampania reklamowa" zorganizowana przez wydawnictwo Moondrive. Zaciekawiła mnie na tyle, że wybrałam się do empika kilka dni po premierze i zakupiłam swój egzemplarz. 
W "Tajemnym ogniu" mamy dwóch głównych bohaterów: Taylor- dziewczynę pochodzącą z Anglii- oraz Sachę- mieszkającego we Francji. 
Pewnego dnia gniew Taylor sprawa, że ujawnia się w niej tytułowy tajemny ogień, czyli zdolność do manipulowania materią. Silne emocje powodują zakłócenia przepływu prądu, przedmioty zmieniają położenie, a gdy wkurzy ją były chłopak jest w stanie podnieść go i cisnąć nim o ścianę. W zasadzie można powiedzieć, że "żyć, nie umierać", w końcu nie na co dzień okazuje się, że masz niesamowite zdolności i jesteś nosicielem tajemnego ognia. 
Tymczasem można stwierdzić, że drugiego bohatera niestety los nieco pokarał. Na jego rodzinie od dwunastu pokoleń ciąży klątwa, rzucona przez skazaną na stos alchemiczkę. Tak się składa, że wraz z trzynastym pokoleniem (do którego Sacha niestety należy) klątwa "wygasa". Poznajemy go w chwili, gdy pozostało mu osiem, jakże krótkich tygodni życia. Klątwa, bądź co bądź ma też swoje plusy; nie może on zginąć przed wyznaczonym przez wiedźmę (bo właśnie o to ją posądzano) terminie. Tak się składa, ze jedyną osobą, która może udzielić mu pomocy jest... Taylor. Za sprawą nauczycieli nastolatkowie się poznają. Początkowo nie darzą się specjalnym szacunkiem, a już na pewno nie są w koleżeńskich stosunkach. Taylor ma prowadzić internetowe korepetycje dla Sachy. Wraz z biegiem akcji, bohaterowie poznają się bliżej i odkrywają przed sobą swoje sekrety. 
Bohaterowie drugoplanowi są na prawdę świetnie wykreowani- warto na nich zwrócić uwagę, szczególnie na Louisa'e, której historia jest na prawdę ciekawa. 
Podoba mi się forma książki. To, że jest pisana przez dwie autorki oraz, że przejście pomiędzy ich stylami jest niebywale płynne. Wartka akcja i ciągłe zwroty świetnie budują fabułę. Tajemnica jaka osacza książkę buduje w czytelniku napięcie tak wielkie, że jest się w stanie zarwać noc dla tej lektury (potwierdzone info!).Prastare księgi, rytuały, mroczne postacie, jakże nietypowa klątwa- to wszystko składa się na genialną aurę utworu. 
Pięknie opisany jest w "Tajemnym ogniu" Paryż. Jest równie ładny co ten prawdziwy, który miałam okazję odwiedzić w listopadzie. Podoba mi się też pewna lekkość w niektórych fragmentach- to, że przeplatają one akcję, która jest jak rwąca rzeka. Sprawiają, że człowiek się wycisza i wraz z bohaterami zapomina o nadchodzących zdarzeniach. 
Czego jeszcze możecie się spodziewać po 1 części tej serii? Nie uchylę wam rąbka tajemnicy, ale podpowiem jedynie, że przeczytacie ją z zapartym tchem!
Kilka słów ode mnie? Większość rzeczy, które miałam do powiedzenia, zostały powiedziane. Mistrzowska fabuła, przyjemne postacie, dobre opisy. Książka nie jest ani zbyt "ciężka" ani zbyt "lekka"- jest taka w sam raz. Fajnie się ją czyta wieczorem/ w nocy w towarzystwie herbaty. Posiada całkiem dobry wątek romantyczny (tutaj nie mogę się przyczepić!). 
Okładka jest śliczna- pasująca jak najbardziej do fabuły. Stron ma aż 387. Wydana jest przez Moondrive (który swoją droga ostatnimi czasy wydaje na prawdę dobre książki!). No i książka zachęciła mnie do spojrzenia na inne tytuły autorek, za które mam zamiar się zabrać już niebawem. Moja ocena to 8/10. Nie potrafię dokładnie określić za co "obcinam" te dwa punkty, ale uważam, że to sprawiedliwa i sensowna ocena. Lektura ma do zaoferowania wiele, z niecierpliwością wiec czekam na kolejne części, które mam nadzieję, że pojawią się w najbliższym czasie!
Jutro przede mną matematyka (ew), ale dzisiaj mam zamiar umilić sobie wieczór nowym nabytkiem- "Ogień i woda" Victorii Scott. Zobaczymy co z tego wyniknie. Ale o tym kiedy indziej! 
Trzymajcie się ciepło,
Pondi x

wtorek, 3 maja 2016

Zeznanie książkowe #2: Złe dziewczyny nie umierają

Zeznanie: książkowe
Sprawa: Złe dziewczyny
nie umierają
Zeznaje: Pondi
Serwus! 
W natłoku przygotowań do egzaminu dojrzałości postanowiłam zatrzymać się na chwilę i zrecenzować wam książkę. Jej tytuł jest dość osobliwy. "Złe dziewczyny nie umierają". Czego się po tej książce spodziewać? Jak sam tytuł wskazuje- złych dziewczyn. Nie mam tu jednak na myśli członkiń gangu, albo Bóg wie kogo gorszego. Czyją historię przekazuje zatem ta książka? 
"Złe dziewczyny nie umierają" autorstwa Katie Alender jest pierwszym tomem w serii. Opowiada o siedemnastoletniej Alexis, będącej outsiderką, pasjonatką fotografii, dziewczynie o nietypowym stylu bycia. Zadziorna bohaterka ma siostrę Kasey, która w zasadzie powinna zacząć dorastać. Ta jednak niezmiennie tkwi w sowim dziecięcym świecie. Zaczyna dziać się z nią "coś niedobrego". Mam na myśli dziwne błyski w oczach, używanie przestarzałego słownictwa, obsesję na punkcie lalki. 
Alexis początkowo nie zdaje sobie sprawy z tego, co tak właściwie dzieje się w jej domu. Sprawa nabiera jednak pikanterii wraz z pojawieniem się dziwnych zjawisk niemożliwych do wytłumaczenia, przystojnym szkolnym prymusem Carterem i cheerleaderką Megan, która okazuje się być zupełnie inna niż wszyscy myślą, że była. Co może z tego wyniknąć? Jaki będzie finał? Cóż, nie pozostawiam wam innego wyboru, jak przeczytanie tej właśnie książki. 
A teraz kilka słów ode mnie na temat "Złych dziewczyn...". Książka jest specyficzna. Uwielbiam młodzieżowe horrory, jednakże w tej było coś innego. Główna bohaterka niestety nieco mnie irytowała (odnosiłam wrażenie, że na upartego starała się być tą "spoza schematu"), co nie zmienia faktu iż postacią była nietypową. Fabuła toczy się w tempie, które raz zwalnia, raz przyśpiesza- całkiem ciekawy zabieg moim zdaniem. Rzecz, która tak na prawdę przyciągnęła mnie do tej lektury to okładka. Jest na prawdę wyjątkowa i wyróżnia się na tle innych. Osnuta jest tajemnicą i od razu pokazuje czego po książce możemy się spodziewać. Idealnie oddaje sens treści, więc to bardzo mi zapunktowało. 
"Złe dziewczyny nie umierają" została wydana przez wydawnictwo Feeria Young. 
Cena detaliczna to 34,90 zł. Stron ma 356. 
Czy warto przeczytać? Warto! Jak dla mnie zdobyła mocne 7/10. Obcinam 3 punkty za: 
1. kreację głównej bohaterki 
2. wątek miłosny (co oczywiście nie znaczy, że wam się on nie spodoba)
3. styl pisania, który nie do końca jest w moim guście
Cóż, trzymajcie za mnie kciuki na jutrzejszej maturce. Tym, którzy mają wolne życzę mile spędzonego czasu. :) 
Do następnego!
Pondi x